Są gry, które starzeją się błyskawicznie. Wracasz po kilku latach, robisz trzy kroki, patrzysz na interfejs i już wiesz, że nostalgia trochę przesadziła.
Dishonored 2 jest dziwnym przypadkiem, bo działa odwrotnie.
Gra Arkane Studios ukazała się 11 listopada 2016 roku, więc jesienią 2026 roku zbliża się do swoich dziesiątych urodzin. W branży gier to sporo. Wystarczająco długo, by kilka generacji sprzętu, trendów i wielkich premier zdążyło przejść przez rynek.
A jednak po ponownym uruchomieniu Dishonored 2 szybko pojawia się myśl: dlaczego tak mało współczesnych gier daje graczowi podobną swobodę?
Nie chodzi nawet o wielki otwarty świat. Tutaj go nie ma.
Nie chodzi też o setki znaczników, codzienne zadania czy mapę wypełnioną ikonami.
Chodzi o coś prostszego. Gra pokazuje ci miejsce, daje zestaw narzędzi i mówi mniej więcej: poradzisz sobie.
Chcesz wejść drzwiami? Proszę bardzo.
Chcesz dostać się na dach, przejąć kontrolę nad szczurem, ominąć strażników, znaleźć boczny korytarz albo przeskoczyć przez balkon? Też dobrze.
I właśnie dlatego Dishonored 2 w 2026 roku nadal czuje się świeżo.
Dishonored 2 – najważniejsze informacje
| Element | Informacja |
|---|---|
| Premiera | 11 listopada 2016 |
| Producent | Arkane Studios |
| Wydawca | Bethesda Softworks |
| Gatunek | Action-adventure, immersive sim, skradanie |
| Platformy premierowe | PC, PlayStation 4, Xbox One |
| Perspektywa | Pierwsza osoba |
| Tryb gry | Single player |
| Grywalne postacie | Emily Kaldwin i Corvo Attano |
| Miejsce akcji | Głównie Karnaca |
| Silnik | Void Engine |
Na papierze wygląda to jak typowa gra akcji z elementami skradania.
W praktyce Dishonored 2 należy do gatunku, który znacznie trudniej zamknąć w jednym zdaniu. Najczęściej określa się go mianem immersive sim.
Brzmi trochę technicznie, ale idea jest bardzo prosta.
Gra tworzy zestaw reguł, a potem pozwala graczowi łączyć je na własny sposób.
I to właśnie robi ogromną różnicę.
Najpierw Emily czy Corvo?
Jedna z pierwszych ważnych decyzji pojawia się niemal na początku kampanii.
Gracz może przejąć kontrolę nad Emily Kaldwin albo Corvo Attano.
To nie jest kosmetyczna zmiana modelu postaci.
Oboje korzystają z innych nadnaturalnych zdolności, więc sposób przechodzenia lokacji może się wyraźnie zmienić.
Corvo jest bohaterem pierwszej części Dishonored. Ma dobrze znany zestaw mocy, między innymi Blink, pozwalający błyskawicznie przemieszczać się na krótkie dystanse.
Emily dostała własny komplet zdolności.
Najbardziej charakterystyczna jest Far Reach. Mechanicznie trochę przypomina Blink, ale zamiast teleportacji Emily przyciąga się do wybranego punktu przy pomocy nadnaturalnej mocy.
Różnica wydaje się mała tylko przez chwilę.
Po kilku godzinach zaczynasz zauważać, że Far Reach można traktować nie tylko jako środek transportu. Da się nim manipulować sytuacją i wykonywać akcje, których Corvo rozwiązałby zupełnie inaczej.
Emily ma też Domino, jedną z najciekawszych umiejętności w całej grze.
Pozwala połączyć los kilku przeciwników.
Usypiasz jednego? Skutek może objąć resztę powiązanej grupy.
Brzmi niewinnie, dopóki gracz nie zacznie eksperymentować.
Moce są dobre. Jeszcze lepsze jest to, jak można je łączyć
Dishonored 2 nie podaje jednej poprawnej kombinacji.
To nie RPG, w którym po piętnastu godzinach odkrywasz, że istnieje jeden build robiący trzy razy więcej obrażeń od wszystkich pozostałych.
Tutaj zabawa zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz pytać: „Jaka umiejętność jest najlepsza?” i zaczynasz pytać: „Co się stanie, jeśli zrobię coś kompletnie absurdalnego?”.
- możesz teleportować się między dachami i praktycznie nie dotykać głównej ulicy,
- możesz przejmować kontrolę nad wybranymi stworzeniami,
- możesz odwracać uwagę strażników i przechodzić obok nich bez walki,
- możesz eliminować cele śmiertelnie albo szukać alternatywnych rozwiązań,
- możesz łączyć moce z minami, bełtami, granatami oraz elementami otoczenia,
- możesz skończyć całą misję i dopiero później odkryć, że istniała jeszcze zupełnie inna droga.
I to ostatnie zdanie jest tutaj najważniejsze.
Dishonored 2 bardzo często pozwala graczowi czegoś nie zobaczyć.
Wiele współczesnych gier panicznie boi się takiej sytuacji. Jeśli twórcy przygotowali pomieszczenie, scenę albo zagadkę, gra koniecznie chce cię tam doprowadzić.
Arkane robiło inaczej.
Możesz ominąć świetny fragment.
I nic się nie stanie.
Następnym razem przejdziesz misję inaczej.
Karnaca jest jednym z tych miast, które naprawdę chce się poznawać
Pierwsze Dishonored kojarzyło się przede wszystkim z Dunwall – ponurym, industrialnym miastem pełnym szczurów, zarazy i szarego nieba.
Dishonored 2 przenosi dużą część akcji do Karnaki.
Zmiana klimatu jest ogromna.
Jest cieplej. Jaśniej. Na ulicach pojawia się ostre słońce, południowa architektura, balkony, jasne kamienie i widok morza.
A jednocześnie nadal czuć, że coś jest bardzo nie tak.
Piękne fasady kryją brutalną władzę, korupcję, biedę i eksperymenty, których zdecydowanie nikt nie powinien prowadzić w piwnicy.
To kontrast, dzięki któremu Karnaca ma własną osobowość.
Nie jest po prostu „Dunwall, ale cieplejsze”.
Co ważniejsze, miasto zostało zaprojektowane pod pionowe poruszanie się.
Patrzysz na ulicę i widzisz wejście.
Potem podnosisz wzrok.
Okno.
Balkon.
Rura.
Dach.
Nagle okazuje się, że prawdziwa mapa zaczyna się dwa piętra nad ziemią.
To gra, w której warto patrzeć do góry
Brzmi banalnie, ale naprawdę zmienia sposób grania.
W wielu produkcjach budynek jest po prostu budynkiem. Ma wejście oznaczone na mapie i tyle.
W Dishonored 2 architektura jest narzędziem.
Jeśli widzisz otwarte okno, prawdopodobnie da się tam wejść.
Jeśli dostrzegasz balkon, warto sprawdzić, czy prowadzi dalej.
Jeśli zauważasz przewód, gzyms albo fragment dachu, być może właśnie znalazłeś trasę, która omija połowę strażników.
Gra nagradza ciekawość.
Nie punktami.
Nie osiągnięciem wyskakującym co trzy minuty.
Po prostu możliwością zrobienia czegoś po swojemu.
Clockwork Mansion nadal robi niesamowite wrażenie
Jeśli ktoś pamięta z Dishonored 2 tylko jedną misję, często jest to właśnie Clockwork Mansion.
Posiadłość Kirina Jindosha nie jest zwykłym poziomem.
To wielka mechaniczna łamigłówka.
Przełączniki zmieniają układ pomieszczeń. Ściany przesuwają się, podłogi obracają, a całe fragmenty budynku potrafią przyjąć inną formę.
Na początku efekt jest widowiskowy.
Potem zaczynasz zauważać coś jeszcze.
Skoro pokoje naprawdę się przemieszczają, to gdzie znajdują się mechanizmy?
Co jest za ścianami?
Czy można dostać się tam, gdzie teoretycznie gracz nie powinien chodzić?
Oczywiście, że można próbować.
I właśnie to jest sednem Dishonored.
Najciekawsze pytanie często nie brzmi: „Jak rozwiązać zagadkę?”.
Brzmi: „Czy mogę ją trochę oszukać?”.
A Crack in the Slab idzie jeszcze dalej
Jeżeli Clockwork Mansion pokazuje możliwości przestrzeni, A Crack in the Slab bawi się czasem.
Gracz otrzymuje możliwość obserwowania i odwiedzania dwóch wersji tego samego miejsca.
Teraźniejszości oraz przeszłości.
Jedno pomieszczenie może wyglądać jak ruina, a chwilę później – po zmianie czasu – być pełne ludzi i mebli.
Przejście jest zablokowane teraz?
Sprawdź, co było tam wcześniej.
Strażnik stoi w przeszłości?
Można wrócić do teraźniejszości i ominąć go w zupełnie inny sposób.
Ta misja jest często wymieniana jako jeden z najmocniejszych poziomów Arkane i trudno się temu dziwić.
Mechanika nie jest ciekawa tylko dlatego, że wygląda efektownie.
Zmienia sposób myślenia o przestrzeni.
Najbardziej niezwykłe misje Dishonored 2
| Misja lub lokacja | Co ją wyróżnia |
|---|---|
| Edge of the World | Pierwsze większe spotkanie z Karnaką i jej pionową konstrukcją |
| The Clockwork Mansion | Budynek, którego układ zmienia się dzięki mechanicznym systemom |
| The Royal Conservatory | Duża przestrzeń pozwalająca na bardzo różne podejścia |
| Dust District | Konflikt dwóch grup i wiele sposobów rozegrania sytuacji |
| A Crack in the Slab | Poruszanie się pomiędzy przeszłością i teraźniejszością |
| The Grand Palace | Rozbudowana, wielopoziomowa lokacja pełna bocznych przejść |
Co ciekawe, Arkane nie zachowało najlepszych pomysłów na finał.
Gra regularnie pokazuje nową mechanikę albo nietypową przestrzeń, a potem przechodzi dalej.
Nie próbuje wyciskać jednego pomysłu przez dziesięć godzin.
To podejście jest kosztowne dla twórców.
A dla gracza świetne.
Dishonored 2 nie zmusza do zabijania
Można przejść kampanię bardzo brutalnie.
Miecz, pistolet, kusza, granaty, miny i nadnaturalne zdolności dają mnóstwo możliwości eliminowania przeciwników.
Ale nie jest to jedyna droga.
Gra obsługuje styl non-lethal, czyli rozwiązywanie problemów bez zabijania.
Niektóre główne cele otrzymują specjalne alternatywne rozwiązania.
Czasem bywają nawet bardziej niepokojące od szybkiego zabójstwa.
To bardzo charakterystyczne dla Dishonored.
Gra pyta nie tylko, czy możesz pokonać przeciwnika.
Pyta, co właściwie chcesz z nim zrobić.
System Chaos nadal ma sens
Dishonored 2 śledzi zachowanie gracza.
Duża liczba zabójstw może podnosić poziom Chaosu, co wpływa na atmosferę świata i część późniejszych wydarzeń.
Nie jest to jednak prosty system „dobry człowiek – zły człowiek”.
Możesz walczyć. Możesz popełniać błędy. Jedno przypadkowe zabójstwo nie sprawi nagle, że cała kampania zamieni się w katastrofę.
System analizuje ogólny sposób działania.
- bardziej agresywna gra zwykle prowadzi do wyższego Chaosu,
- ciche przechodzenie i ograniczanie ofiar pomaga utrzymać niski Chaos,
- świat może reagować na twoje decyzje,
- część dialogów i wydarzeń zmienia ton,
- finał kampanii jest powiązany z wcześniejszym zachowaniem.
Najlepsze jest to, że Dishonored 2 nie zatrzymuje gry i nie pokazuje wielkiego komunikatu: „Uwaga, właśnie dostałeś trzy punkty zła”.
Konsekwencje są bardziej organiczne.
Można przejść grę bez mocy
I to jest świetny detal.
Na początku kampanii można odmówić przyjęcia nadnaturalnych zdolności Outsidera.
Brzmi jak pozbawianie się połowy zabawy?
Trochę tak.
Ale jednocześnie kampania staje się zupełnie innym doświadczeniem.
Bez teleportacji i magicznych sztuczek zaczynasz znacznie dokładniej obserwować konstrukcję lokacji.
Schody nagle mają znaczenie.
Klucze mają znaczenie.
Położenie strażników ma znaczenie.
W zwykłym przejściu widzisz balkon i po prostu teleportujesz się na górę.
Bez mocy musisz pomyśleć.
I nagle zauważasz, jak dobrze te poziomy są naprawdę zaprojektowane.
New Game Plus daje dobry powód do drugiego przejścia
Po premierze Dishonored 2 otrzymało aktualizacje rozszerzające opcje rozgrywki.
Jednym z najważniejszych dodatków był New Game Plus.
Tryb pozwala ponownie rozpocząć kampanię po wcześniejszym ukończeniu gry i daje większą swobodę w rozwijaniu postaci.
Szczególnie ciekawa jest możliwość zabawy zdolnościami powiązanymi z obojgiem bohaterów.
Drugie przejście może więc wyglądać zupełnie inaczej.
Za pierwszym razem grasz Emily i skradasz się.
Za drugim tworzysz dziwną mieszankę mocy i traktujesz każdy poziom jak laboratorium.
Za trzecim próbujesz przejść kampanię bez wykrycia.
A potem ktoś wpada na pomysł przejścia bez zabójstw i bez mocy.
I nagle gra z 2016 roku znowu zajmuje kilkadziesiąt godzin.
Custom Difficulty to jedna z funkcji, których chciałoby się w większej liczbie gier
Dishonored 2 dostało również rozbudowane opcje ustawiania poziomu trudności.
Zamiast ograniczać się do prostego „łatwy, normalny, trudny”, można zmieniać konkretne parametry.
To ma ogromny sens w grze o tak wielu stylach.
Jeden gracz chce trudniejsze walki.
Drugi chce bardziej czujnych strażników.
Trzeci chce przede wszystkim eksplorować i bawić się mocami.
Nie trzeba wrzucać wszystkich do jednego worka.
Walka jest dobra, ale nie warto spieszyć się do niej za każdym razem
Dishonored 2 potrafi być bardzo efektowną grą akcji.
Parowanie ciosów, szybkie przemieszczanie, broń palna i moce pozwalają tworzyć widowiskowe kombinacje.
Problem polega na tym, że jeśli grasz wyłącznie jak w strzelankę, możesz ominąć sporą część tego, co czyni tę produkcję wyjątkową.
Najlepsze momenty często zaczynają się przed walką.
Stoisz na dachu.
Patrzysz na dziedziniec.
Pięciu strażników.
Dwie bramy.
Otwarte okno na drugim piętrze.
Gdzieś obok słychać rozmowę dwóch postaci.
I masz chwilę na wymyślenie planu.
To właśnie jest Dishonored.
Grafika zestarzała się znacznie lepiej dzięki stylowi artystycznemu
Dishonored 2 nigdy nie próbowało wyglądać jak fotorealistyczny symulator.
Postacie mają mocno zarysowane twarze. Budynki są trochę przerysowane. Kolory i światło przypominają momentami ilustrację albo obraz.
W 2016 roku wyglądało to charakterystycznie.
W 2026 roku jest to ogromna zaleta.
Fotorealistyczna grafika często starzeje się w brutalny sposób. Wystarczy kilka generacji technologii i dawny „realizm” zaczyna wyglądać plastikowo.
Styl pozostaje stylem.
Karnaca nadal potrafi być piękna.
Wnętrza nadal są pełne szczegółów.
A projekt postaci nadal jest rozpoznawalny po jednej sekundzie.
Void Engine miał swoje problemy, ale dziś liczy się przede wszystkim projekt gry
Premierowa wersja Dishonored 2 na PC nie zapisała się w historii idealną optymalizacją.
Gracze zgłaszali problemy z wydajnością i stabilnością, a Arkane publikowało poprawki.
To ważna część historii tej premiery.
Ale prawie dziesięć lat później sytuacja wygląda inaczej.
Dzisiejsze komputery znacznie łatwiej radzą sobie z wymaganiami gry, a późniejsze aktualizacje naprawiły część problemów.
Jeśli ktoś pamięta wyłącznie internetowe dyskusje z listopada 2016 roku, może być zaskoczony tym, jak normalnie gra funkcjonuje dziś na współczesnym sprzęcie.
Fabuła jest dobra, ale to poziomy kradną całe show
Historia rozpoczyna się w Dunwall podczas rocznicy śmierci cesarzowej Jessamine Kaldwin.
Na scenę wchodzi Delilah Copperspoon, która przejmuje władzę i zmusza bohatera do ucieczki.
Emily albo Corvo rusza więc do Karnaki, gdzie trzeba znaleźć osoby stojące za przewrotem.
Fabuła spełnia swoje zadanie.
Daje powód do podróży.
Buduje relacje.
Pokazuje kolejne elementy polityki i historii świata.
Ale prawdziwym bohaterem Dishonored 2 pozostają miejsca.
Po latach można zapomnieć fragment dialogu.
Clockwork Mansion pamięta się nadal.
Czy trzeba znać pierwsze Dishonored?
Nie jest to absolutnie konieczne, ale bardzo pomaga.
Dishonored 2 kontynuuje historię Emily, Corvo, Outsidera i kilku innych postaci znanych z pierwszej gry.
Nowy gracz zrozumie główną sytuację.
Ale ktoś, kto wcześniej przeszedł pierwszą część, zauważy znacznie więcej.
Relacja Emily z Corvo ma większy ciężar.
Powrót Delilah nabiera dodatkowego znaczenia, szczególnie jeśli zna się dodatki fabularne do pierwszego Dishonored.
Jeżeli więc masz czas, kolejność premierowa nadal jest dobrym pomysłem.
Dishonored 2 kontra Death of the Outsider
Rok po Dishonored 2 ukazało się Dishonored: Death of the Outsider.
To osobna gra osadzona w tym samym uniwersum.
Główną bohaterką jest Billie Lurk, znana również z wcześniejszych historii serii.
Death of the Outsider jest krótsze i ma własne zdolności oraz trochę inny rytm.
Nie zastępuje jednak Dishonored 2.
Najlepiej traktować je jako dalszy ciąg wydarzeń i kolejną okazję do powrotu do świata Arkane.
Komu Dishonored 2 może się dziś nie spodobać?
Nie każdemu.
Jeżeli potrzebujesz stale rosnących statystyk, setek przedmiotów o różnych kolorach rzadkości i wielkiej mapy z dwustoma aktywnościami, tutaj tego nie znajdziesz.
Dishonored 2 wymaga też odrobiny cierpliwości.
Możesz biec prosto do celu, ale wtedy gra traci sporo uroku.
Najwięcej dostaje osoba, która zatrzyma się, posłucha rozmowy, przeczyta notatkę, obejdzie budynek i zastanowi się, czy przypadkiem nie istnieje drugie wejście.
Albo czwarte.
Dlaczego dziś takich gier nie ma aż tak wiele?
Bo tworzenie ich jest trudne.
Jeżeli projektujesz jedno liniowe przejście, możesz dokładnie przewidzieć, co zrobi gracz.
Jeżeli dajesz mu teleportację, manipulowanie przeciwnikami, kilka wejść, pionową przestrzeń, system skradania, walkę, fizykę i alternatywne cele, wszystko musi działać jednocześnie.
Projektant nie przygotowuje jednego rozwiązania.
Przygotowuje zestaw możliwości.
A gracz natychmiast próbuje zrobić coś, czego projektant nie przewidział.
W dobrym immersive simie odpowiedź gry brzmi często: okej, to też działa.
Dishonored 2 jest jednym z najlepszych przykładów takiego podejścia.
FAQ
Kiedy wydano Dishonored 2?
Dishonored 2 ukazało się 11 listopada 2016 roku na PC, PlayStation 4 i Xbox One.
Czy Dishonored 2 warto przejść w 2026 roku?
Tak. Projekt poziomów, system mocy i swoboda działania nadal wypadają świetnie. Gra szczególnie dobrze sprawdza się u osób lubiących skradanie, eksplorację i eksperymentowanie.
Lepiej grać Emily czy Corvo?
Nie ma jednej poprawnej odpowiedzi. Emily ma ciekawy zestaw nowych mocy, więc jest świetnym wyborem przy pierwszym przejściu Dishonored 2. Corvo będzie bardziej znajomy dla fanów pierwszej części.
Czy Dishonored 2 można przejść bez zabijania?
Tak. Gra pozwala ograniczyć zabójstwa, a główne cele często mają alternatywne rozwiązania. Możliwe jest również przechodzenie misji w bardzo cichy sposób.
Czy można grać bez nadnaturalnych mocy?
Tak. Można odmówić przyjęcia mocy Outsidera. Taki styl mocno zmienia rozgrywkę, ponieważ gracz musi bardziej polegać na architekturze, gadżetach i skradaniu.
Czym jest system Chaos w Dishonored 2?
Chaos reaguje na ogólny styl gry. Duża liczba zabójstw może prowadzić do wyższego poziomu Chaosu i wpływać na atmosferę świata, niektóre wydarzenia oraz zakończenie.
Czy przed Dishonored 2 trzeba przejść pierwszą część?
Nie jest to obowiązkowe, ale warto. Druga część kontynuuje historie kilku ważnych postaci i znacznie lepiej działa, gdy zna się wcześniejsze wydarzenia.
Dishonored 2 w 2026 roku przypomina, czego czasem brakuje nowym grom
Prawie dziesięć lat to sporo.
W tym czasie zmieniły się konsole, karty graficzne, modele sprzedaży, popularne gatunki i sposób projektowania wielkich produkcji.
Dishonored 2 nic o tym nie wie.
Nie potrzebuje sezonu.
Nie potrzebuje codziennych zadań.
Nie wysyła powiadomienia, że za 48 godzin kończy się wydarzenie.
Daje ci misję.
Daje miejsce.
Daje narzędzia.
A potem zostawia cię w spokoju.
I właśnie dlatego tak dobrze działa również dzisiaj.
Możesz wejść do budynku głównymi drzwiami.
Możesz znaleźć klucz.
Możesz dostać się przez okno.
Możesz ominąć cały problem.
Możesz przejść poziom perfekcyjnie.
Albo wymyślić genialny plan, który po pięciu sekundach skończy się alarmem, trzema strażnikami i paniczną ucieczką przez balkon.
Obie wersje są twoją historią.
Dishonored 2 nie próbuje sprawić, by każdy gracz zobaczył dokładnie to samo.
I po latach właśnie ta cecha wydaje się najbardziej wartościowa.
Jeżeli ominęła cię premiera w 2016 roku, nie musisz traktować tej gry jak archeologicznego znaleziska.
Włącz ją.
Wejdź do Karnaki.
Popatrz na pierwszy dobrze strzeżony budynek.
A potem zadaj sobie jedno pytanie.
Jak chcę się tam dostać?
Dishonored 2 prawdopodobnie zaakceptuje więcej odpowiedzi, niż się spodziewasz.

