Japonia. Właściwie można było na tym zakończyć zapowiedź Forza Horizon 6.
Przez lata przy niemal każdej dyskusji o kolejnej części serii pojawiał się ten sam pomysł. Japonia, Tokio, górskie drogi, nocne wyścigi, tuning i stare japońskie auta. Playground Games długo omijało ten kierunek. Było Kolorado, południowa Europa, Australia, Wielka Brytania i Meksyk.
Aż w końcu przyszła kolej na Japonię.
Forza Horizon 6 zadebiutowało 19 maja 2026 roku na Xbox Series X|S oraz PC. Posiadacze Premium Edition zaczęli grać cztery dni wcześniej. Gra pojawiła się również w Steam oraz w usługach Xbox, a wersja na PlayStation 5 została zapowiedziana na późniejszy termin.
We wrześniu 2026 roku możemy już mówić o czymś więcej niż pierwszych wrażeniach. Za graczami są miesiące eksplorowania mapy, szukania samochodów, budowania garaży i sprawdzania kolejnych aktualizacji.
I właśnie teraz dobrze widać, gdzie Forza Horizon 6 naprawdę się udało.
Bo Japonia nie jest tutaj tylko ładnym tłem.
Zmienia rytm całej gry.
Forza Horizon 6 – najważniejsze informacje
| Element | Informacja |
|---|---|
| Premiera | 19 maja 2026 |
| Early Access | 15 maja 2026 dla Premium Edition |
| Producent | Playground Games |
| Wydawca | Xbox Game Studios |
| Główne miejsce akcji | Japonia |
| Platformy dostępne obecnie | Xbox Series X|S, PC |
| Steam | Tak |
| Game Pass | Gra dostępna w odpowiednich planach Game Pass na Xbox i PC |
| PlayStation 5 | Wersja zapowiedziana, data premiery nadal nie została podana |
| Samochody | Ponad 550 aut już na starcie, kolejne dodawane po premierze |
| Tryb | Single player i multiplayer |
Na pierwszy rzut oka formuła jest dobrze znana.
Dostajemy ogromną mapę, samochody, festiwal, wydarzenia, wyścigi uliczne, terenowe trasy i milion małych powodów, by pojechać jeszcze kawałek dalej.
Ale tym razem zmienił się początek.
Nie przyjeżdżamy do Japonii jako wielka gwiazda motorsportu.
Jesteśmy turystą.
I to ma większe znaczenie, niż można oczekiwać.
Na początku nie jesteś legendą. I dobrze
Forza Horizon 5 bardzo szybko traktowało gracza jak kogoś niezwykle ważnego. Wielkie samochody, wielkie wydarzenia, wielkie gratulacje. Wszystko było dostępne prawie natychmiast.
Forza Horizon 6 trochę przykręca ten kurek.
Najpierw przyjeżdżasz do Japonii jako zwykły turysta. Dopiero później musisz dostać się do Horizon Festival i budować swoją pozycję.
Progresja opiera się między innymi na kolejnych opaskach festiwalowych. Łącznie jest ich siedem, a każda otwiera dostęp do szybszych samochodów i kolejnych wydarzeń.
To drobna rzecz, ale działa.
Gdy hipersamochód nie jest od razu odpowiedzią na każde pytanie, nagle zwykłe coupe albo stary hot hatch ma znacznie więcej sensu.
I właśnie tego brakowało części graczy w poprzedniej odsłonie.
Samochód ponownie może być nagrodą, a nie tylko kolejną ikoną w gigantycznej kolekcji.
Japonia nie jest odwzorowana 1:1 – i wcale nie musi
Forza Horizon nigdy nie próbowało tworzyć geograficznie dokładnego kraju.
Meksyk w Horizon 5 był skróconą, mocno skondensowaną interpretacją prawdziwego miejsca. Tutaj zasada jest podobna.
Japonia została zbudowana tak, by podczas jednej dłuższej przejażdżki można było zobaczyć kilka zupełnie różnych krajobrazów.
Mamy gęste miasto. Są przedmieścia. Porty. Góry. Wiejskie drogi. Odcinki terenowe. Trasy prowadzące przez gęstą roślinność. Są miejsca spokojne i takie, gdzie ekran wygląda jak motoryzacyjny neonowy sen.
Mapa została zaprojektowana także bardziej pionowo niż wcześniejsze światy Horizon.
To ważne, bo Japonia nie jest płaskim placem zabaw.
Droga potrafi prowadzić wysoko nad doliną, potem spaść w dół, przejść w serpentyny i zakończyć się na zatłoczonej ulicy.
Nie zawsze chodzi o wielkość mapy mierzoną kilometrami.
Liczy się to, ile dzieje się pomiędzy punktem A i punktem B.
Tokio jest prawdziwą gwiazdą mapy
Tokyo City to największy obszar miejski przygotowany dotąd dla gry z serii Forza Horizon.
I od razu to czuć.
Nie jest to kilka szerokich ulic otoczonych atrapami budynków. Miasto ma różne dzielnice, główne arterie, ciaśniejsze drogi, strefy portowe i przemysłowe oraz fragmenty, w których można po prostu jeździć bez konkretnego celu.
Nocą robi się jeszcze ciekawiej.
Refleksy świateł na karoserii, znaki, tunele i ruchliwa architektura świetnie pasują do tuningu JDM. Nawet samochód, który w pełnym słońcu wygląda zwyczajnie, po zmroku potrafi nagle nabrać charakteru.
I jest tu pewien paradoks.
Największą atrakcją gry wyścigowej czasem staje się jazda bez wyścigu.
Wsiadasz do auta, ustawiasz stację radiową i jedziesz przez Tokio.
Dziesięć minut później nadal nie rozpocząłeś żadnego wydarzenia.
I jakoś wcale tego nie żałujesz.
Touge wreszcie dostało należne miejsce
Japonia bez górskich wyścigów byłaby trochę jak pizza bez sera. Niby da się, ale po co?
Forza Horizon 6 wprowadza Touge Battles, czyli pojedynki mocno inspirowane japońską kulturą ścigania na górskich przełęczach.
Tu liczą się hamowanie, rytm zakrętów i płynność.
Najmocniejszy samochód w garażu nie musi być najlepszym.
Ciężkie hiperauto może mieć ogromną moc, ale lekka maszyna z dobrym balansem potrafi dać znacznie więcej frajdy.
Właśnie dlatego w Forza Horizon 6 zaczyna się patrzeć inaczej na część kolekcji.
Stare Subaru, Honda, Mazda czy Toyota przestają być samochodami, które tylko stoją w menu.
Nagle masz dla nich idealną drogę.
Ponad 550 samochodów na start brzmi dużo. Bo jest dużo
Playground Games zaczęło z katalogiem przekraczającym 550 prawdziwych samochodów.
Na okładce znalazły się 2025 GR GT Prototype oraz 2025 Toyota Land Cruiser.
Pierwszy reprezentuje sportową, niemal egzotyczną część motoryzacji. Drugi przypomina, że Horizon od dawna nie jest grą wyłącznie o supersamochodach.
I dobrze.
Japonia potrzebuje różnorodności.
Na górskiej drodze chcesz czegoś lekkiego. W Tokio może kusić tuningowany JDM. Na szutrach przyda się terenówka. A kiedy masz ochotę robić rzeczy kompletnie nierozsądne, zawsze znajdzie się jakiś hipersamochód.
- klasyczne auta JDM mają znacznie więcej naturalnych miejsc do zabawy,
- terenówki pasują do górskich i wiejskich obszarów mapy,
- supersamochody nadal świetnie sprawdzają się na szybkich trasach,
- rzadkie Aftermarket Cars można odnajdywać, testować i kupować,
- specjalne Forza Edition otrzymują mocno zmodyfikowane konfiguracje,
- kolejne samochody pojawiają się wraz z aktualizacjami i Car Passem.
Sam katalog to jednak tylko połowa historii.
Znacznie ważniejsze jest to, że mapa daje różnym typom samochodów własną przestrzeń.
Collection Journal sprawia, że zwiedzanie ma trochę więcej sensu
Drugi ważny filar progresji to Discover Japan.
Podczas jazdy zbieramy pieczątki zapisywane w Collection Journal.
I tutaj gra celowo nawiązuje do prawdziwej japońskiej tradycji kolekcjonowania stempli w różnych miejscach.
Pieczątki dostaje się za różne aktywności.
Może to być odkrywanie miejsc, fotografowanie murali, zdobywanie samochodów, wykonywanie zadań czy udział w konkretnych wydarzeniach.
To sprytne rozwiązanie.
Nie zmusza do ciągłego ścigania.
Jeśli któregoś wieczoru masz ochotę tylko zwiedzać, nadal robisz postęp.
Jeżeli polujesz na samochody, też robisz postęp.
A jeśli przez godzinę ścigasz się na górskich drogach – zgadłeś. Też coś z tego masz.
Legend Island jest nagrodą za dojście na szczyt
Najwyższy poziom festiwalowej progresji prowadzi na Legend Island.
To specjalny obszar przeznaczony dla graczy, którzy zdobyli złotą opaskę i osiągnęli status legendy.
Nie jest więc miejscem, do którego jedziesz pięć minut po uruchomieniu gry.
I bardzo dobrze.
Forza Horizon przez lata stawało się coraz hojniejsze. Czasem aż za bardzo.
Legend Island pokazuje, że niektóre rzeczy mogą poczekać.
Na wyspie znajdują się specjalne wydarzenia i trasy, a także jeden z najważniejszych końcowych testów dla gracza.
Gdy w końcu tam trafiasz, masz poczucie, że faktycznie gdzieś dotarłeś.
Nowa progresja kontra stary model Horizon
| Element | Jak działa w Forza Horizon 6 |
|---|---|
| Początek gry | Startujesz jako turysta |
| Dostęp do festiwalu | Trzeba zakwalifikować się do Horizon Festival |
| Główna progresja | Kolejne Wristbands i szybsze klasy samochodów |
| Eksploracja | Collection Journal i system pieczątek |
| Wyścigi górskie | Touge Battles |
| Końcowa lokacja | Legend Island |
| Budowanie | EventLab, Horizon CoLab i The Estate |
| Personalizacja przestrzeni | Własne garaże i rozbudowa Estate |
Największa różnica jest prosta: gra próbuje ponownie nadać strukturę temu, co robisz.
Nadal masz ogromną swobodę. Nikt nie każe wykonywać jednej konkretnej aktywności.
Ale jest wyraźniejsza droga od początkującego uczestnika do legendy festiwalu.
Dla mnie to jeden z najważniejszych kroków względem Horizon 5.
Garaż wreszcie nie jest tylko kafelkiem w menu
Jedną z najbardziej sympatycznych nowości są Customizable Garages.
Domy gracza mają teraz przestrzenie garażowe, które można samodzielnie urządzać.
Możesz ustawić dekoracje, stworzyć własny klimat i wystawić do czterech samochodów.
Brzmi jak mały dodatek.
Ale jeśli przez lata kolekcjonowałeś w Horizon setki pojazdów, szybko zauważasz problem: większości właściwie nigdy nie oglądasz.
Teraz kilka ulubionych aut może faktycznie stać w przygotowanej przez ciebie przestrzeni.
Można także odwiedzać garaże innych graczy oraz korzystać z projektów udostępnianych przez społeczność.
Czy jest to mechanika potrzebna do dobrej gry wyścigowej?
Nie.
Czy po godzinie zaczynasz przestawiać lampy, bo jedna stoi o pięć centymetrów za daleko?
Niestety tak.
The Estate jest trochę jak Minecraft dla fanów samochodów
The Estate idzie jeszcze dalej.
Gracz otrzymuje większą przestrzeń w górskiej dolinie, którą może urządzać przy pomocy narzędzi związanych z EventLab.
Może powstać dom.
Może powstać prywatny tor.
Może powstać dziwne miasteczko z parkingami i rampami.
Albo kompletny chaos.
To twoje miejsce.
I właśnie takie systemy pomagają Forza Horizon 6 działać dłużej niż zwykła kampania wyścigowa.
Ktoś skończy wszystkie główne wydarzenia i przestanie grać.
Ktoś inny dopiero wtedy zacznie budować.
Horizon CoLab robi z EventLab narzędzie społeczne
EventLab znamy już z wcześniejszej części, ale tym razem dostał ważną zmianę.
Horizon CoLab pozwala grupie graczy wspólnie tworzyć elementy świata.
Do 12 osób może budować razem.
To brzmi jak funkcja dla małej grupy zapaleńców, dopóki nie zobaczy się, co społeczność potrafi zrobić z narzędziami Forzy.
Gracze budują tory, parkingi, miasta, driftowe areny i rzeczy, których twórcy prawdopodobnie nigdy nie przewidzieli.
W praktyce oznacza to bardzo ważną rzecz.
Kiedy oficjalną zawartość znasz już na pamięć, nadal można znaleźć coś nowego.
Car Meets idealnie pasują do Japonii
Playground Games wyraźnie próbowało uchwycić nie tylko japońskie drogi, ale też lokalną kulturę samochodową.
Dlatego pojawiły się Car Meets.
Są to miejsca, w których gracze mogą spotkać się w otwartym świecie, obejrzeć samochody innych osób, sprawdzić ich projekty i rozpocząć wspólną jazdę.
Można obejrzeć tuning oraz malowanie samochodu, a później znaleźć podobne ustawienia dla własnego auta.
I nagle okazuje się, że parking może być pełnoprawną aktywnością w grze wyścigowej.
Każdy, kto kiedykolwiek spędził pół godziny w Horizon tylko na oglądaniu aut innych graczy, raczej nie będzie tym szczególnie zaskoczony.
Nie zawsze trzeba startować w klasycznym wyścigu
Mapa ma więcej aktywności działających bez typowego ekranu matchmakingu.
Time Attack pozwala wjechać na przygotowany obiekt i od razu próbować poprawić czas okrążenia.
Drag Meets skupiają się na sprintach na prostych.
Touge daje górskie pojedynki.
Są też nocne Street Races oraz dobrze znane tryby multiplayer.
- Time Attack sprawdza czystą szybkość na okrążeniu,
- Drag Meets pozwala testować przyspieszenie i ustawienia samochodu,
- Touge premiuje kontrolę auta na krętych drogach,
- Street Races korzystają z nocnego charakteru japońskich ulic,
- The Eliminator wraca dla fanów większej rywalizacji multiplayer,
- Hide & Seek ponownie daje luźniejszą alternatywę dla zwykłych wyścigów.
Dzięki temu nie ma jednej poprawnej odpowiedzi na pytanie: „Co robić dzisiaj w Forzie?”.
I chyba właśnie o to chodzi.
Model jazdy nadal jest Horizonem, nie symulatorem
Nie warto udawać, że Forza Horizon 6 stało się nagle Assetto Corsą.
To nadal gra przygotowana tak, by można było dobrze bawić się na padzie po kilku minutach.
Samochody mają wyczuwalną masę i różnią się zachowaniem, ale model pozostaje przystępny.
Można wyłączyć część asyst, zwiększyć poziom trudności i dostać znacznie bardziej wymagające doświadczenie.
Można też zostawić wspomaganie i po prostu jeździć.
To siła serii.
Osoba, która zna motoryzację od podszewki, może godzinami grzebać w ustawieniach.
A ktoś, kto chce tylko przejechać Lamborghini przez Tokio, nie musi studiować telemetrii.
Animacja kierownicy w końcu wygląda bardziej naturalnie
Mała rzecz, ale fani widoku z kokpitu ją zauważą.
Forza Horizon 6 wprowadziło bardziej rozbudowane animacje skrętu kierownicy, sięgające do 540 stopni.
Nie zmienia to całej gry.
Ale wcześniejsze animacje potrafiły wyglądać dość sztucznie, szczególnie gdy ktoś korzystał z kamery wewnętrznej.
Teraz ruch rąk i kierownicy lepiej odpowiada temu, co robi samochód.
Takie szczegóły nie trafiają na wielkie billboardy reklamowe.
A po kilku godzinach zaczynają mieć znaczenie.
Wrzesień 2026 pokazuje, jak gra będzie żyła po premierze
Forza Horizon 6 nie zatrzymało się na majowej wersji.
We wrześniu pojawiła się już piąta seria aktualizacji, tym razem skupiona na brytyjskiej motoryzacji.
Najważniejszą nowością został Drift Attack.
I co istotne, nie jest to aktywność dostępna tylko przez kilka tygodni. Drift Attack został dodany jako stały element gry.
Zasada jest prosta: jedziesz bokiem, próbujesz utrzymywać drift i walczysz o wynik.
Aktualizacja dorzuciła również nowe samochody, między innymi Bentley Continental GT Speed, Ginettę G40 Junior oraz Vauxhalla Astrę VXR. Pojawił się też Jaguar XJ-S Forza Edition przygotowany specjalnie pod jazdę bokiem.
To dobry sygnał.
Sezonowe gry często wrzucają zawartość, która znika szybciej, niż większość ludzi zdąży ją sprawdzić.
Stałe rozszerzanie podstawowych aktywności jest znacznie ciekawsze.
Drift Attack pasuje do tej mapy prawie zbyt dobrze
W Japonii drift nie wygląda jak losowo dodany tryb.
Górskie serpentyny, szerokie place i techniczne odcinki aż się proszą o ustawienie auta bokiem.
Oczywiście pierwsze pięć prób zwykle kończy się mniej romantycznie.
Piękny Nissan.
Noc.
Neony.
Idealny zakręt.
I nagle przód samochodu poznaje bardzo dokładnie lokalną barierkę.
Ale właśnie dlatego człowiek próbuje jeszcze raz.
Czy Forza Horizon 6 wygląda lepiej od piątki?
Tak, choć nie jest to przeskok typu „poprzednia generacja kontra nowa”.
Forza Horizon 5 już w 2021 roku wyglądało świetnie.
Szósta część poprawia obraz głównie tam, gdzie naprawdę to widać: gęstość otoczenia, miasta, oświetlenie, materiały samochodów, roślinność i zróżnicowanie przestrzeni.
Największe wrażenie robi nie pojedyncza tekstura.
Robi je cała scena.
Samochód stoi przy drodze. W tle góry. Dalej widać zabudowania, przewody, światła i ruch. Nad drogą wiszą znaki. Zbliża się zachód słońca.
I nagle zamiast wystartować w wydarzeniu człowiek odpala tryb fotograficzny.
Klasyczny Horizon.
Na PC Japonia potrafi być wymagająca, ale daje sporo ustawień
Wersja komputerowa ma tę samą podstawową zawartość co wydanie na Xbox Series X|S, a gra jest dostępna zarówno poprzez środowisko Xbox na PC, jak i Steam.
Playground Games od premiery regularnie poprawia wydajność i konkretne błędy.
Wrześniowa aktualizacja zajęła się między innymi jakością renderowania samochodów przy jednym z popularnych presetów graficznych.
To pokazuje też drugą stronę dużej gry z otwartym światem.
Po premierze zawsze znajdzie się coś do naprawienia.
Forza Horizon 6 nie jest wyjątkiem.
A co z Forza Horizon 6 na PS5?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań.
Microsoft oficjalnie potwierdził wersję PlayStation 5.
Na 26 września 2026 roku nadal nie ma jednak konkretnej daty premiery tego wydania. Gra znajduje się w PlayStation Store i można dodać ją do listy życzeń, ale karta produktu nadal informuje, że termin zostanie ogłoszony później.
Jeżeli więc masz wyłącznie PS5, na razie pozostaje czekać.
Nie warto ufać przypadkowym „wyciekom” z dokładnym dniem, jeśli nie pojawiło się oficjalne potwierdzenie.
Wiemy, że wersja powstaje.
Nie wiemy jeszcze dokładnie, kiedy wystartuje.
Forza Horizon 6 czy Horizon 5?
Jeżeli masz już Horizon 5 i zastanawiasz się, czy szósta część jest po prostu „tym samym w Japonii”, odpowiedź brzmi: trochę tak, ale to nie cała historia.
Podstawowy DNA serii pozostał.
Nadal ścigasz się w otwartym świecie.
Nadal zbierasz samochody.
Nadal rozwalasz tablice, robisz skoki i przypadkiem spędzasz trzy godziny na zmianie felg.
Ale zmieniła się progresja. Mapa jest bardziej pionowa i miejska. Pojawiły się Touge Battles, większy nacisk na kulturę samochodową, własne garaże, Estate, CoLab oraz Legend Island.
To nie rewolucja.
To dojrzalsza wersja formuły.
Co Forza Horizon 6 robi lepiej od poprzednika?
- progresja ma wyraźniejsze etapy i lepiej buduje poczucie awansu,
- Japonia daje bardziej charakterystyczne drogi i otoczenie,
- Tokyo City jest znacznie ciekawsze niż większość wcześniejszych miast Horizon,
- Touge i kultura JDM pasują do naturalnego stylu serii,
- garaże i Estate dają samochodom więcej miejsca poza zwykłym menu,
- CoLab rozszerza możliwości społeczności tworzącej własne wydarzenia,
- aktualizacje po premierze rozwijają podstawową grę o nowe aktywności.
Ale jest też druga strona.
Jeżeli nigdy nie lubiłeś stylu Horizon, Japonia raczej nie zmieni nagle twojego zdania.
To nadal kolorowy motoryzacyjny festiwal, a nie surowy symulator.
Największy problem? Nadal można dostać za dużo wszystkiego
Forza kocha zawartość.
Czasami trochę za bardzo.
Samochody. Nagrody. Playlisty. Aktywności. Kolekcje. Garaże. Budowanie. Zdjęcia. Trasy. Multiplayer. Drifting. Touge. Domy.
Na początku jest to świetne.
Po kilkunastu godzinach menu potrafi przypominać szafę, do której ktoś przez pięć lat wrzucał wszystko, co mogło się kiedyś przydać.
Nowa progresja trochę pomaga, bo wyznacza czytelniejszą drogę.
Ale Forza Horizon 6 nadal najlepiej działa, gdy sam ustalisz sobie własny cel.
Dziś zbieram Hondy.
Jutro robię Touge.
W weekend buduję garaż.
I nagle chaos zaczyna mieć sens.
FAQ
Kiedy wyszło Forza Horizon 6?
Forza Horizon 6 zadebiutowało 19 maja 2026 roku na Xbox Series X|S i PC. Posiadacze Premium Edition mogli rozpocząć grę 15 maja.
Gdzie rozgrywa się Forza Horizon 6?
Akcja rozgrywa się w stylizowanej Japonii. Mapa łączy Tokyo City, góry, wiejskie regiony, tereny przemysłowe, porty i różne naturalne krajobrazy.
Czy Forza Horizon 6 jest dostępne na PS5?
Wersja PS5 została oficjalnie zapowiedziana, ale 26 września 2026 roku jej dokładna data premiery nadal nie została ogłoszona. Grę można już dodać do listy życzeń w PlayStation Store.
Ile samochodów ma Forza Horizon 6?
Gra wystartowała z ponad 550 prawdziwymi samochodami. Kolejne modele są dodawane poprzez aktualizacje, nagrody i Car Pass, więc katalog stale się powiększa.
Czy Forza Horizon 6 jest w Game Pass?
Tak. Standardowa wersja gry trafiła w dniu premiery do odpowiednich planów Game Pass na Xbox i PC.
Czym jest Legend Island?
To specjalny obszar dla graczy, którzy osiągnęli wysoki poziom progresji i zdobyli złotą opaskę festiwalową. Znajdują się tam dodatkowe wydarzenia, trasy i wyzwania.
Czy Forza Horizon 6 warto kupić, jeśli mam Horizon 5?
Jeśli nadal lubisz formułę Horizon, zdecydowanie warto rozważyć zmianę. Japonia, Tokio, Touge Battles, nowa progresja, garaże i bardziej rozbudowane narzędzia społecznościowe sprawiają, że szósta część nie jest tylko zmianą mapy.
Forza Horizon 6 znalazło miejsce idealne dla tej serii
Najłatwiej byłoby powiedzieć, że sukces Forza Horizon 6 wynika z Japonii.
Piękne góry.
Tokio.
Neony.
JDM.
Kręte drogi.
To wszystko prawda.
Ale sama lokalizacja nie wystarczyłaby na długo.
Najważniejsze jest to, że Playground Games tym razem trochę lepiej poukładało całą zabawę.
Zaczynasz jako turysta.
Zdobywasz miejsce na festiwalu.
Dostajesz kolejne opaski.
Otwierasz szybsze klasy aut.
Budujesz kolekcję.
Zwiedzasz Japonię i zbierasz pieczątki.
W końcu trafiasz na Legend Island.
A pomiędzy tym wszystkim możesz zrobić coś kompletnie niezwiązanego z główną progresją.
Pojechać nocą w góry.
Zbudować garaż.
Spędzić godzinę na Time Attack.
Spotkać innych graczy na parkingu.
Przerobić starego Nissana.
Albo po prostu jechać.
I właśnie wtedy Forza Horizon 6 działa najlepiej.
Nie wtedy, kiedy zasypuje nagrodami.
Nie wtedy, kiedy na ekranie pojawia się kolejne zadanie.
Tylko wtedy, kiedy droga prowadzi gdzieś w góry, muzyka gra w tle, a ty orientujesz się, że od dwudziestu minut właściwie nie robisz niczego konkretnego.
Po prostu prowadzisz.
Forza Horizon od początku była trochę bardziej grą o tej chwili niż o przekroczeniu mety.
Japonia pasuje do tego idealnie.
A po kilku miesiącach od premiery widać jeszcze jedną dobrą rzecz. Playground Games nie traktuje majowego wydania jako końca pracy. Kolejne serie przynoszą samochody, poprawki i nowe aktywności, a wrześniowy Drift Attack pokazuje, że część dodatków zostaje na stałe.
Dlatego Forza Horizon 6 pod koniec września 2026 roku jest już trochę lepszą grą niż w dniu premiery.
I prawdopodobnie jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa.

